poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 5

 Pov.Sophie
    Gdy tylko usłyszałam upragniony dzwonek wybiegłam z klasy jak oparzona. Ja i Ashton w jednej ławce?! Do końca roku?! To chyba jakiś kiepski żart. Przecież ja go szybciej zabiję nożyczkami albo wydzióbię sobie oczy cyrklem, byle tylko go nie widzieć. Ja od dawna wiedziałam, że ten poczwaro podobny nauczyciel mnie nie lubi ale nie, że aż tak!
    Kiedy w końcu odnalazłam Victorię w tym tłumie debili zwanych licealistami, myślałam, że ją zabije. To przez nią teraz będę siedzieć z blond-idiotą. A może... Może faktycznie nie jest niczemu winna ... W końcu to nie jej wina, że się zaśmiałam...... Nie, zdecydowanie to jej wina!!! Jestem zbyt wściekła, żeby myśleć racjonalnie ... To pewnie dlatego obwiniam wszystkich za swoją niedolę... - Jezu.....powiedz mi, że to jakiś kiepski żart i że zaraz ktoś wyskoczy z twojej szafki, krzycząc "zostałaś wkręcona przez pana poczwarę!!! Nie musisz siedzieć z Ashtonem"- mówiłam do przyjaciółki, przesadnie gestykulując. Ta, zamiast mnie pocieszyć tylko parsknęła śmiechem. -Przepraszam Cię, ale ta sytuacja jest bardzo śmieszna -powiedziała prawie płacząc. - Zamiast się ze mnie śmiać, mogłabyś mi powiedzieć co ja mam teraz zrobić!- Zrobiła zarozumiałą minę. Zapewne właśnie teraz chciała odpowiedzieć mi jakimś głupim i wcale nie śmiesznym tekstem. Na szczęście uniemożliwił jej to dzwonek .... Postanowiłam się nie spieszyć na chemię (w końcu ją też mam z Ashtonem). Chyba stworzę petycję, żeby powstały normalne klasy. Kto wymyślił żebym na każdy przedmiot chodziła z innymi ludźmi! Tak się nie da przecież funkcjonować!
     Gdy tylko weszłam do klasy od razu usłyszałam śmiech.... Cathlin i Sam. Oczywiście!!! Dwie najgłupsze laski ze szkoły, które kleją się do każdego przystojnego chłopaka... i Ashtona. Nie wiem co trzeba mieć zamiast mózgu, by nie zauważyć tego że blondyn tylko i wyłącznie rozmawia z nimi dla własnej korzyści. Przecież Irwin zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Nawet nie wiem czy on miał kiedykolwiek dziewczynę, którą kochał za to jaka jest a nie za to jak wygląda! 
     Całą lekcje przespałam. Któż by się tego spodziewał! Pani Brow jest specyficzną nauczycielką, która posiada dar usypiania uczniów. Gdy tylko wchodziło się do jej klasy, powieki natychmiast robiły się ociężałe... Kiedy w końcu udało mi się dotrwać do końca lekcji, wyszłam ze szkoły. Musiałam wymyśleć sposób by przetransportować się do domu. Victoria skończyła lekcje godzinę temu, autobus mi pewnie uciekł, matka po mnie nie przyjedzie bo "pracuje", a Calum....-sorry,ale nie dzięki. Nie zostało mi nic innego jak iść do domu piechotą. Najgorszy sposób transportu! Przecież ja umrę z wyczerpania!!! Włożyłam słuchawki w uszy, włączyłam pierwszą lepszą piosenkę i ruszyłam w stronę domu. Kiedy byłam w połowie drogi, oczywiście zaczął padać deszcz.....bo jakżeby inaczej!!! Tylko ja mam takiego pecha!! W przeciągu zaledwie kilku chwil przemokłam do szpiku kości. Zaczęłam pociągać nosem. Oho! Może jutro nie pójdę do szkoły?! Jeśli tak, to chyba będzie jedyny pozytywny aspekt tej sytuacji. 
      Moje przemyślenia przerwał klakson czarnego bmw. Jechało tuż obok mnie, ale postanowiłam je zignorować. Nagle szyba okna zaczęła powoli zjeżdżać w dół. Już wiedziałam co ujrzę. A raczej kogo. To było tak przewidywalne, że aż śmieszne! Już wspominałam o tym że mam wielkiego pecha?!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto mamy 5 rozdział. Wiem, że miał być on już dawno, ale jakoś nie miałam weny. Chciałam podziękować Julii, która sprawdziła moje ''cudowne" wypociny. Możecie ją TU znaleźć albo TU
Mam do Was jeszcze jedną sprawę. Otóż TUTAJ możecie zobaczyć zwiastun bloga. Tak więc zapraszam!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy