wtorek, 22 lipca 2014

ROZDZIAŁ 1

  Biegałam przez las, nawet nie wiedząc gdzie. Chciałam się jak najszybciej znaleźć w domu, w otoczeniu moich bliskich. Nagle usłyszałam głos małej dziewczynki. Przeraziłam się. Chciałam stąd uciec lecz nie znałam drogi. Postanowiłam biec przed siebie. Biegłam  tak szybko, ile sił miałam w nogach.
      Nagle ujrzałam przed sobą mała dziewczynkę która stała parę metrów ode mnie. Postanowiłam się do niej zbliżyć. Gdy byłam wystarczająco blisko zobaczyłam......dziewczynka nie miała twarzy. Zamarłam......
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
     Zerwała się z łóżka cała zalana potem. Nie umiała złapać oddechu. Czuła się jakby przebiegła 100km maraton. Potrzebowała zaczerpnąć świeżego powietrza. Wstała i ruszyła w kierunku balkonu. Sophie spojrzała przez okno. Obrzeża Londynu pięknie komponował się ze wschodzącym słońcem. Ciasne uliczki dalej były oświetlane przez małe lampki a fontanny w centru parku, mieniła się różnymi kolorami.
     Gdy w końcu Sophie zdołała się uspokoić postanowiła wrócić do łóżka. Zamknęła wielkie drzwi balkonowe i zasłoniła beżowe zasłony. Ukradkiem spojrzała na zegar. Wskazywał piata nad ranem. Postanowiła się już nie kłaść. Ruszyła w kierunku łazienki w której wzięła długa relaksującą kąpiel. Po skończonej porannej toalecie, ruszyła się w kierunku wielkiej szafy. Po dwudziesto minutowym zastanowieniu się nad tym w co się dziś ubierze, zdecydowała się na czarne rurki, koszule w kratę oraz czarne botki. Włosy spięła w wysoki koński ogon i nałożyła delikatny makijaż. Gdy w końcu była gotowa, skierowała się w kierunku kuchni. Dom wyglądał jak by nikt w nim nie mieszkał. Był taki opustoszały. Może to dlatego że jest ósma rano i do tego sobota. Sophie na sama myśl o dniu tygodnia głośno westchnęła. Wiedziała że rodzice wyjeżdżają dziś na wakacje czyli zostaje sama z Calum'em. On pewnie zaprosi tych idiotów.       Gdy w końcu była gotowa, skierowała się w kierunku kuchni. Dom wyglądał jak by nikt w nim nie mieszkał. Był taki opustoszały. Może to dlatego że jest ósma rano i do tego sobota. Sophie na sama myśl o dniu tygodnia głośno westchnęła. Wiedziała że rodzice wyjeżdżają dziś na wakacje czyli zostaje sama z Calum'em. On pewnie zaprosi tych idiotów.
     Gdy w końcu znalazła się w kuchni zdecydowała się na musli. Po zjednoczonym posiłku, umyła naczynia i odłożyła je na miejsce. Nagle usłyszała jak ktoś ją wolą. Przestraszyła się. Gdy się obróciła zobaczyła zaspanego Calum'a.
- Sophie zrób mi kawę- powiedział zaspanym głosem. Już chciała mu powiedzieć że ma sobie sam zrobić lecz gdy spojrzała na niego obrazu się nad nim zlitowała. Wyglądał jak sto nieszczęść, ale tak się kończy imprezowanie do rana
- Calum mam do ciebie pewne pytanie- powiedziała dziewczyna siadają naprzeciw chłopaka.
- Słucham.... ciekawie jakie tym razem zadasz mi inteligentne pytanie-powiedział obojętnie.
- Kiedy się wybierasz z chłopakami w jakąś trasę- zapytała.
      Gdy chłopak usłyszał pytanie obrazu się zerwał- A co chcesz jechać z nami?- zapytał się wystraszony
- Nie.... chce się w końcu was pozbyć- powiedział wściekła. Po tej jakże ciekawej rozmowie ruszyła prosto do swojego pokoju. Tam przesiedziała cały dzień. Podczas piątego filmu nagle poczuła głód. Odrazu ruszyła w kierunku kuchni. Niestety, gdy była na dole Calum ją zauważył i zaczął wołać. Wiedziała że jak tam nie pójdzie to ten kredyt nigdy się nie zamknie .
-Czego chcesz- burkneła
-O widzę że nasza księżniczka się wnerwiła. - usłyszała śmiech Ashton'a- Jaśnie pani wybacz nam- nagle wszyscy wybuchli śmiechem.
  Od zawsze nienawidziła Ashton'a. Zawsze słyszała od niego same obelgi. A to że jest gruba czy brzydka. Niektóre słowa usłyszane z jego ust doprowadziły ją do płaczu. Ale on nie wiedział ze ją rani. Podobało mu się denerwowanie tej dziewczyny. Sophie zawsze ukrywała przed światem swój ból. Gdyby któryś z nich dowiedziałby się że jest słaba, wykorzystali by to przeciwko niej. Z jej przemyśleń wyciągnął ją głos Ashton'a- Ej grubasie może byś się ruszyła do kuchni po coś do picia. Dobrze by ci to zrobiło-  powiedział to a następnie przybyli piątkę Luke'owi.
     Wściekła podreptała do kuchni. Wyciągnęła z lodówki soki i nalała go do pięciu szklanek. Wszystko położyła na tacy po czym zaniosła do salonu. Położyła tacę na stole i do rąk wzięła jedna szklankę i ruszyła w kierunku Ashton'a.
-Proszę bardzo- wysyczała mu wściekła i wylała mu całą zawartość szklanki na głowę. Chłopak gwałtownie zerwał się z kanapy i zaczął się na nią drzeć- Czy ty jesteś jakąś nienormalna....- Sophie już go nie słuchała tylko z uśmiechem na ustach ruszyła w kierunku sypialni. W oddali było jeszcze słychać krzyki Ashton'a które wywoływały śmiech Sophie. Gdy była już przy drzwiach powiedziała do siebie- Chcesz wojny to ją będziesz miał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto pierwszy rozdział.Mam nadzieje że wam się spodoba i będziecie czytać. Pamiętajcie by zostawić ślad po sobie w postaci komentarzu. Wam to zajmie chwilę a ją będę szczęśliwa

1 komentarz:

  1. Jestem ciekawa jak potoczy się dalej akcja twojego opowiadania. Coś czuję że będzie ono przesiąknięte nienawiścią. Podoba mi się to!
    Zapraszam do siebie
    szpiegostwo-poplaca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy